Po co żyć na krawędzi, skoro można z niej skoczyć?
Pragnienie zwycięża strach. Przez miesiąc przejeżdżałem obok dźwigu dwa razy na dzień - jadąc do pracy i wracając z niej. Podczas pamiętnego wieczoru kawalerskiego stałem pod nim i obserwowałem, jak skaczą inni. W końcu sam zdecydowałem się skoczyć.
FMX Red Bull X-Fighters Super Session Warsaw
10.09.2008, 11:04 | rozrywka
Ja, Efka i Jacek, jej brat. Spotkaliśmy się na dworcu i poszliśmy zobaczyć Orange Warsaw Festival, ponieważ był po drodze. Nic ciekawego się nie działo, Apollo 440 mieli grać dopiero po 19, więc udaliśmy się na stadion. Coś koło 18 byliśmy już na stadionie - jak sie okazało sporo osób było tu już wcześniej. Zajęliśmy miejsca stojące w sektorze D, w miarę blisko (kilkanaście metrów) barierek. Dopiero o 20 wszystko miało się rozpocząć, więc musieliśmy trochę poczekać.
Zrobiło się ciemno, mobilna kamera śmigała co chwilę nad nami, w oddali krążył helikopter. Nadeszła wiekopomna chwila, rozpoczęło się przedstawienie.
Zrobiło się ciemno, mobilna kamera śmigała co chwilę nad nami, w oddali krążył helikopter. Nadeszła wiekopomna chwila, rozpoczęło się przedstawienie.
5 w 1
04.09.2008, 01:08 | prywatnie
Powrót do przyszłości
Takie tam opowiadanko. Ot, artykuł z roku 2012. Do poczytania tutaj.
Takie tam opowiadanko. Ot, artykuł z roku 2012. Do poczytania tutaj.
Dłuższego się nie dało
13.08.2008, 00:43 | prywatnie
Jak czytam wpisy dwuzdaniowe na cudzych blogach, po czym zabieram się za własny nowy wpis wielowątkowo multizdaniowy u siebie zastanawiam się nad jednym: że też chce się Wam to wszystko czytać - mnie by się chyba nie chciało. Tak czy inaczej coś znowu napiszę, a kto dzielnie i bez narzekania przeczyta do końca, ten dostanie w nagrodę Nic. Duże, nowe, lśniące Nic. Prawda, że opłacalny interes?
Warszaffka, c.d.
Przyzwyczajam się do Warszawy. Nadal nie mam zamiaru spędzić tu całego życia, ale orientuję się już w terenie, swobodnie poruszam i funkcjonuję. Miasto robi wrażenie. Tanio nie jest, ale jakoś daję radę. Pracuje mi się dobrze, nie ma presji, jest dobra atmosfera. Ciekawi mnie tylko jak będzie wyglądać działalność lubelskiego oddziału jak już zostanie powołany do życia.
Lublin - Kielce - Warszawa
08.07.2008, 23:49 | prywatnie
Kończyła się sesja, różniczki uparcie broniły się rączkami i nóżkami, więc postanowiłem przeteleportować je na wrzesień. Ot tak, żeby mi się nie nudziło.
Sesja vs Euro 2008
Egzaminy.
Jeszcze przed rozpoczęciem sesji wiedziałem, że czyste konto wrześniowe jest dla mnie tego roku priorytetem. Planując pracę albo staż trzeci miesiąc wolnego jest na wagę złota. Sama sesja rozpoczęła się bardzo dobrze, w pewnym momencie wyglądało to nawet dziwnie, kiedy pojawiałem się w małej, kilkuosobowej grupce podchodzącej do egzaminu zerowego i co najśmieszniejsze udawało mi się go zaliczyć! Tak właśnie zaklepałem sobie javę i filozofię, ale niestety, gdybym tak całą sesję załatwił, byłoby za pięknie. Z biegiem czasu, pracując nad cięciem projektów i ucząc się jednocześnie nadszedł taki okres, że ze wszystkim byłem w plecy. Zarywanie nocek, żeby skończyć projekt na czas, zaliczyć ćwiczenia i nauczyć się na egzamin. Wybieranie między dwoma różnymi ćwiczeniami, bo przecież na oba czasu nie starczy. Ewentualnie olewanie obu, bo robota ważniejsza. Jakoś się to jednak w miarę udało, zaliczyłem wszystko oprócz równań różniczkowych. W niedługim czasie podejmę próbę zaliczenia ćwiczeń, co łatwe nie będzie, a po tym spróbuję zaliczyć egzamin, co już jest właściwie niewykonalne, wspominając bardzo wysoki poziom zadań, które się na nim pojawiły. Starać się będę, jak nie wyjdzie, to trudno. Może jednak jakoś z jednym egzaminem w plecy przeżyję, w końcu wiele razy bywało już gorzej.
Jeszcze przed rozpoczęciem sesji wiedziałem, że czyste konto wrześniowe jest dla mnie tego roku priorytetem. Planując pracę albo staż trzeci miesiąc wolnego jest na wagę złota. Sama sesja rozpoczęła się bardzo dobrze, w pewnym momencie wyglądało to nawet dziwnie, kiedy pojawiałem się w małej, kilkuosobowej grupce podchodzącej do egzaminu zerowego i co najśmieszniejsze udawało mi się go zaliczyć! Tak właśnie zaklepałem sobie javę i filozofię, ale niestety, gdybym tak całą sesję załatwił, byłoby za pięknie. Z biegiem czasu, pracując nad cięciem projektów i ucząc się jednocześnie nadszedł taki okres, że ze wszystkim byłem w plecy. Zarywanie nocek, żeby skończyć projekt na czas, zaliczyć ćwiczenia i nauczyć się na egzamin. Wybieranie między dwoma różnymi ćwiczeniami, bo przecież na oba czasu nie starczy. Ewentualnie olewanie obu, bo robota ważniejsza. Jakoś się to jednak w miarę udało, zaliczyłem wszystko oprócz równań różniczkowych. W niedługim czasie podejmę próbę zaliczenia ćwiczeń, co łatwe nie będzie, a po tym spróbuję zaliczyć egzamin, co już jest właściwie niewykonalne, wspominając bardzo wysoki poziom zadań, które się na nim pojawiły. Starać się będę, jak nie wyjdzie, to trudno. Może jednak jakoś z jednym egzaminem w plecy przeżyję, w końcu wiele razy bywało już gorzej.