NeuroKobi Sushi Hex | MacBook? Niekoniecznie
24.01.2009, 15:20 | apple neuroshima hex
Jakoś tak się złożyło, że w czwartek udało mi się zebrać cztery wpisy z ćwiczeń, poszło to sprawniej niż się spodziewałem i okazało się, że coczwartkowa partyjka w Neuroshimę Hex jest zagrożona. Na szczęście uskuteczniliśmy szybkiego spontana i jedyne co nas przez pięć minut zastanawiało to to, czy iść do Archiwum, czy może do Kobi. Jak się pewnie domyślasz, czytelniku, po tytule wpisu - padło na ten drugi lokal. Paweł miał niedawno urodzinki, więc zaszalał i postawił nam po zestawie obiadowym: zupka z glonami, sushi, kurczak na słodko, ryż, sałatka, herbatka - sporo tego było. No i oczywiście w trakcie jedzenia graliśmy w Neuro, przecież po to tu przyszliśmy. Kolejne udane spotkanie, a do tego z nowym, ciekawym jedzonkiem. Następnym razem odwiedzimy pewnie w końcu Archiwum, dawno nie piłem kamikaze.
Spóźnione prezenty świąteczne | Lubelska karta miejska
19.01.2009, 18:37 | prywatnie neuroshima hex
Jako że święta minęły jakiś czas temu, a ja dopiero niedawno dostałem dwa ciekawe prezenty, więc postanowiłem się nimi pochwalić. Pierwszego można się łatwo domyśleć zaglądając do komentarzy wcześniejszego newsa (tego z grafiką na początku wpisu). Prezentem tym jest Babel 13 - pierwszy dodatek do gry Neuroshima Hex. Opisałem go trochę w tamtym newsie, opowiadając o wrażeniach związanych z rozgrywką w wersję podstawową i dodatek. Prezent ten zawdzięczam Efce, której za niego bardzo dziękuję.
NetDay Lublin | After Party
02.01.2009, 01:33 | spotkania/szkolenia neuroshima hex
Kilka dni przed świętami, dokładniej 20 grudnia w sobotę, odbyło się pierwsze lubelskie spotkanie branży internetowej - NetDay Lublin. Jak się na miejscu okazało zainteresowanie spotkaniem było duże, żeby nie powiedzieć bardzo duże, jak na początkowe plany czy przypuszczenia. Sala zapełniła się prawie po brzegi. Miało być nieformalne spotkanie kilku osób z branży, a odbyła się pełnoprawna konferencja.
Neuroshima Hex! | Coma live @ Łódź
18.12.2008, 01:05 | koncerty neuroshima hex
Od pewnego czasu, w stałym, trzyosobowym gronie wypełniamy czwartkową pustkę między .NET'em a Grafiką. My, czyli Piotrek, Paweł i ja. Czym? Tak, Neuroshimą w wydaniu heksagonalnie planszowym. Neuroshima Hex, bo o niej mowa, jest planszówką wciągającą, strategią dobrze pomyślaną. Niby prosta, a jednak daje mnóstwo możliwości. Szczególnie po dokupieniu dodatku, który wprowadza dwie nowe armie (w podstawowej wersji są cztery), nową planszę i żetony terenu. Dodatkowo można pokusić się o rozegranie całej kampanii. Możliwych kombinacji jest teraz o wiele więcej niż przy użyciu wersji podstawowej, a ogranicza nas tylko wyobraźnia. Ostatnia nasza partia zakończyła się zaskakująco, po raz pierwszy grałem Neodżunglą. Przyzwyczajony najpierw do Molocha, którym grałem praktycznie zawsze, po dojściu dwóch bonusowych armii przesiadłem się na Nowy Jork. Obie armie są dobre na odległość, mają wielu strzelców. Ostatnia partia była nietypowa, ponieważ graliśmy na losowanie armii i mnie przypadła Neodżungla właśnie - bez strzelców, nieco dziwna, zdecydowanie nietypowa. Jak się jednak pod koniec okazało dobre taktyczne (pozornie defensywne) rozłożenie żetonów poskutkowało na sam koniec wpakowaniem bodajże 8 punktów w mocno poobijany już wcześniej sztab niebieskiego Prezesa (co można sobie na spokojnie przeanalizować oglądając fotkę z początku wpisu), dzięki czemu zaczął dublować mnie w punktach (modulo 20, ja bez żadnej straty). Tak więc jak widać gra bywa także zaskakująca, a czasami cała rozgrywka zależy od szczęścia i żetonów wylosowanych na samym początku gry (vide wyrzutnia rakiet i żetony bitwy, dzięki czemu kilka mocnych serii weszło w sztab przeciwnika).
Riverside | Lodowisko
Dnia 26 listopada bieżącego roku ma skromna osoba udała się samotnie na pierwszy koncert zespołu Riverside podczas nowo rozpoczętej trasy Reality Dream Tour 2008. Koncert uznać mogę za udany, choć publika nieco drętwa była, czy to podczas samych utworów, czy podczas prób nawiązania dialogu między wokalistą a wcześniej wspomnianą publiką. Nic to, ja bawiłem się dobrze. Postanowiłem nawet trochę zaszaleć i na prezent około-urodzinowo-imieninowy kupiłem sobie koszulkę Riverside i płytę Reality Dream (Live 2CD). Płyta trochę droga, spodziewałem się nieco niższej ceny, no ale jako że do tej pory nie miałem żadnej ich oryginalnej płyty, a tym razem była okazja zakupienia limitowanej edycji live z ich najciekawszymi utworami, to dałem się skusić. Moja oryginalna kopia ma numerek 0189/1000. Gdyby ktoś był zainteresowany, to mam już zgrany album do przystępnego formatu i wpakowany na mój odtwarzacz mp3.
Różniczki
Cóż, miałem się wpisać jak zaliczę różniczki - gdyby się tego trzymać, to musiałbym bloga zawiesić. Długo z różniczkami walczyłem, dobre półtora miesiąca. Przez pół miesiąca po ostatecznym terminie ja dalej biegałem za nimi, nie było tygodnia, żebym się nie uczył lub nie próbował ich zaliczyć. Niestety, przy każdym kolejnym podejściu było coraz trudniej. Ostatecznie zatrzymałem się na etapie podania o anulowanie wpisu warunkowego (miesiąc sesji "dodatkowej" w październiku, czyli dopiero po wrześniowej sesji poprawkowej) i otrzymanie powtarzania przedmiotu. Dzisiaj dostałem pozytywną odpowiedź (przy okazji uregulowałem opłaty i odzyskałem utracony 30 października status studenta wraz z podbiciem legitymacji), a więc będę musiał w przyszłym semestrze, czyli mam nadzieję ostatnim na tej uczelni, chodzić na dodatkowy przedmiot - równania różniczkowe. No i oczywiście zaliczyć je w ostatniej sesji najwcześniej jak się da. Połowę zadań znam już na pamięć, więc będzie nieco łatwiej.
Nie ma czasu na sen
Ostatnio (od powrotu z Warszawy, czytaj: od początku października) jestem trochę zabiegany, czasu mam niewiele. Niektórzy mają gorzej, wiem, ale dla mnie to i tak sytuacja nieco wyjątkowa. Praca na pół etatu, studia z ustalaniem planu zajęć, zaległe różniczki jako sesja poprawkowa (we wtorek próba zaliczenia ćwiczeń, w czwartek wykładu), sporo innych, mniej istotnych spraw. Do tego dojdzie trochę hiszpańskiego (tak, zapisałem się, potwierdziłem wszystko i czekam na termin pierwszych zajęć), trzeba się będzie zabrać w końcu za pracę magisterską. Już nawet rodzina zaczęła na mnie narzekać, że na obiad nie przychodzę, przy lapku nie pomogę. Ogólnie rzecz ujmując: byle do listopada. Wtedy wszystko będzie poukładane tak, jak być powinno.