Festiwal front-endu w słonecznej Warszawie - relacja z konferencji Front-Trends 2014
Kolejna edycja konferencji Front-Trends zakończyła się kilka dni temu, więc czas najwyższy na podsumowanie. Tradycją stała się festiwalowa, pozytywna atmosfera, która tym razem zagościła w Centrum Artystycznym Fabryka Trzciny. Czołówka światowego front-endu spotkała się w Warszawie, by porozmawiać o najnowszych trendach w branży.
Dobrym pomysłem było zaproponowanie uczestnikom wzięcia udziału w tzw. lightning talks - krótszych prezentacjach na wybrany temat, kilku w tym samym czasie. Pierwszego dnia wieczorem do dyspozycji mieliśmy kilka mniejszych sal, dzięki czemu mogliśmy pochwalić się swoim projektem czy opowiedzieć o interesującej technologii.
Ja podczas lightning talks opowiadałem o Gamepad API pokazując demo gry Hungry Fridge z niego korzystające. Oczywiście slajdy także były sterowane za pomocą Gamepad API, dzięki czemu mogłem je przełączać padem od XBoxa 360. Była to pierwsza moja prezentacja na ten temat - do tej pory prezentowałem zazwyczaj gry HTML5 na Firefox OS. Miałem też dobrą okazję, by pochwalić się rozdziałem "Playing around with the Gamepad API" w książce HTML5 Game Development Insights, która została wydana przez Apress i jest już dostępna na Amazonie.
Moje kopie książki już do mnie dotarły, więc spodziewajcie się konkursu na blogu w najbliższych kilku dniach z jednym egzemplarzem do wygrania.

Miejsce
Warszawskie Centrum Artystyczne Fabryka Trzciny mieszczące się na Pradze przy ulicy Otwockiej 14 okazało się być miejscem o wiele bardziej pokręconym niż budynki zeszłorocznej edycji - sieć labiryntów, małych pomieszczeń i przejść między nimi budowały niesamowity klimat. Można było chwilę odpocząć lub zdalnie popracować w spokoju, choć jeśli próbowałeś kogoś znaleźć, to mogłeś stanąć przed nie lada wyzwaniem. Główna sala, gdzie odbyły się prezentacje, także robiła wrażenie.
Prezentacje
Zaproszeni goście to światowa czołówka naszej branży. Nie będę się rozpisywał o poszczególnych prezentacjach, bo takich postów pojawia się sporo - napiszę tylko, że poziom był jak zwykle bardzo wysoki. Były latające roboty, programowanie w CSS, zabawa kolorami, optymalizacja obrazków czy kodowanie na żywo klona gry Space Invaders.Dobrym pomysłem było zaproponowanie uczestnikom wzięcia udziału w tzw. lightning talks - krótszych prezentacjach na wybrany temat, kilku w tym samym czasie. Pierwszego dnia wieczorem do dyspozycji mieliśmy kilka mniejszych sal, dzięki czemu mogliśmy pochwalić się swoim projektem czy opowiedzieć o interesującej technologii.
Moja prezentacja: Gamepad API
Ja podczas lightning talks opowiadałem o Gamepad API pokazując demo gry Hungry Fridge z niego korzystające. Oczywiście slajdy także były sterowane za pomocą Gamepad API, dzięki czemu mogłem je przełączać padem od XBoxa 360. Była to pierwsza moja prezentacja na ten temat - do tej pory prezentowałem zazwyczaj gry HTML5 na Firefox OS. Miałem też dobrą okazję, by pochwalić się rozdziałem "Playing around with the Gamepad API" w książce HTML5 Game Development Insights, która została wydana przez Apress i jest już dostępna na Amazonie.Moje kopie książki już do mnie dotarły, więc spodziewajcie się konkursu na blogu w najbliższych kilku dniach z jednym egzemplarzem do wygrania.
Imprezy
Nie mogło zabraknąć także imprez - najpierw pre-party w Momu, a później główny punkt programu w Centrum Zarządzania Światem. Była to świetna okazja, by porozmawiać z wieloma osobami na luzie na najróżniejsze tematy. Często widzi się te osoby tylko przy okazji kilku konferencji w roku, więc taka impreza to miejsce idealne do nadrobienia zaległości. Fotki z tego wydarzenia obejrzeć można tutaj.
Ciekawy przypadek Karima Manzura
Jakoś tak się dziwnie złożyło, że od pewnego momentu konferencji byłem znany jako Karim Manzur. Imię Karim pochodzi z czasów, kiedy jakaś mało rozgarnięta rekruterka nie była w stanie sprawdzić dokładnie treści maila i podmienić imienia w szablonie wiadomości, którą do mnie wysyłała, przez co mail z ofertą zaczynał się od słów "Dzień dobry panie Karimie". Nazwisko Manzur to już pozostałość niedawnego błędu Apress w książce z moim rozdziałem: co prawda na okładce i na początku rozdziału imię i nazwisko się zgadzają, ale w innych miejscach (intro, copy, o autorach) jest już Andrzej Manzur. Najzabawniejsza była reakcja na maila ze zgłoszeniem tego faktu: "Dear Andrezej, so sorry for the typos!". Motyw przekręcania mojego imienia w mailach i tworzenia kilkunastu różnych dziwnych kombinacji to temat na oddzielny wpis, ale mniejsza o to. Karim Manzur się przyjął i jakoś to poszło.



